Najpierw kierowałem wszelkimi pojazdami siedząc na tapczanie dzierżąc w rękach kierownicę, którą mogła być np. pokrywka. Tak przygotowany zasiadłem wreszcie za kierownicą mojego pierwszego prawdziwego samochodu. Był to bordowy duży Fiat. Ale podróżowanie tym bolidem to niejedyny kontakt z motoryzacją. Całymi dniami mogłem przeglądać prospekty samochodów i czytać wszystkie książki dotyczące tej tematyki. Na studiach raz w tygodniu obowiązkową lekturą na porannych zajęciach był najnowszy numer Auto Świata. A teraz sam piszę dla Was. Testuję samochody, mierzę i opisuję je. I wiem jedno. To się nie może znudzić.

Pozdrawiam